
Jestem palaczką, nie dosłownie oczywiście, brońcie starożytni bogowie, w tłumaczeniu na nasze polką po prostu i złodziejką bo pochodzę z Łodzi, choć w niej nie mieszkam, a chciała bym. Dlatego też piszę po polskiemu. Jak komuś się to nie podoba ma moje pozwolenie na ponowne tu nie wchodzenie.
A jeśli już ktoś dotrwał do dalszej części mojej pisaniny to z góry proszę o wybaczenie mi drobnych błędów ortograficznych. Człowiekiem jestem.
Jak piszę na stronie głównej na tej takiej małej wycince, mam lat dwadzieścia prawie jeden, miałam to szczęście bądź nieszczęście, urodzić się kąbietą. Lubuję się we wszelakich literkami zapisanych bazgrołach czytać książkach, lecz miłością pałam do rodzaju fantasy i baśni okrapianych szczodrze dobrym humorem i długimi opisami.
Całymi dniami mogła bym przesiadywać w Krakowie, mieście marzeń. Nie wyobrażam sobie nawet jak to by było w nim mieszkać. Jak na ironię aronię, zawsze zapominam szukać na tumblrze jakichś odnośni co do niego.
Jak widać po moim blogu, staram się oglądać nowo wydawane anime, wynajdywać wśród nich te warte większej uwagi i śledzę ich fabułę, odcinek po odcinku. Zadziwiające, ale ciągle je lubię. Japończycy czynią prawdziwe czary ze swoją animacją.
Grywam czasami na konsoli PSP w KH: BBS i FF: Crisis Core. Moje skarby dwa, wywalczone krwią i potem, zębami i pazurami
na aukcjach Allegrowych.
Marzę o takim skromnym Nintendo na którym mogła bym kiedyś zagrać w KH: Dream Drop Distance. Alee, marzenia marzeniami. Ściętej głowy.
Lubuję się nie tylko w literkach, anime, grach ale i jednym jeszcze multimediu znanym ludzkości jako muuzyka.
Bob Marley w duszy mi gra.
Słucham soundtracka wszelakiego. Kompozytorzy japońscy bogami mi są. I europejscy też. I chwała im wszystkim na całym świecie w ogóle.
I nie wiem co jeszcze o sobie by można wypisywać.
Jakimś wyjątkiem nie wiadomo jakim na miarę ludzkości to nie jestem. Lubię siedzieć w domu, samotnie bądź z kotem na kolanach, bądź dwoma kotami. Słuchać jak pada deszcz. Obserwować zmiany pór roku. Ciszę lasów. Szum polskiego morza bałtyckiego a wszyscy go nie lubią, a ja je kocham właśnie za to że jest takie zimne i że odgania głupich ludzi silnym wiatrem. Ma w sobie taką magię i tajemniczość. Uwielbiam zimą grzać się przy kaloryferze i czytać Córkę Czarownic. Słuchać jak mój zegar odtykuje kolejne minuty każdego dnia na swojej ślicznej zielonej tarczy.
Dużo jest takich wielkich ale małych rzeczy które można by wymieniać w nieskończoność.
A na końcu napiszę że naprawdę bardzo lubię witrynę internetową o wdzięcznej nazwie Tumblr. Za to że daje dla każdego przestronny miły kącik z którym można robić co się wyobraźni żywnie podoba.